obrazki zwierząt

Strona Główna
Widzisz wiadomości wyszukane dla zapytania: obrazki zwierząt
 




Temat: Podsumowanie nabytków roku 2005 :-)
Muszę przyznać, że mój synek w ciągu poprzedniego roku stał się właścicielem
dość sporej biblioteki i bardzo mnie to cieszy.
Najbardziej kochane i najczęściej czytane, oglądane, noszone (od wielu miesięcy) są:
„Leksykon zwierząt” (bo Jeś lubi zwierzaki)i „Listy od Feliksa” (bo można
wyciągać i czytać listy) wyd. Świąt Książki, „Zgadnij, kim jestem?Ptaki” (bo się
otwierają, jak Jeś zapuka) wyd. Panteon.
Inne przeboje (takie, które się przez jakiś czas czytało w kółko a potem się
trochę znudziły)mniej więcej w kolejności pojawiania się u nas to: wiersze
Tuwima w wydaniu Zielonej Sowy, Ewy Stadtmuellr książeczki z serii Zwierzaki
–dzieciaki wydawnictwa Skrzat (bo zwierzaki, ładne obrazki i zgrabne wierszyki),
„Puki” Filana i Lesyka z biblioteczki dziecięcej mojego męża (przez fajne,
trochę szalone obrazki), „Najpiekniejsze baśnie świata i Polski” wyd. Reader’s
Digest (też przez obrazki, m.in. Tony’ego Wolfa), amberkowa seria o Piotrusiu,
„Całus na dobranoc” (bo się chyba identyfikuje), ”Nocnik nad nocnikami” (choć
nieskuteczny), Wilgi „Mała kaczuszka” i „Mała ciężarówka” (szczerze mówiąc
wiersze nie bardzo wysokich lotów ale łatwo wpadające w ucho malucha – pierwsze
wiersze, w których Grześ dopowiadał końcówki), „Flaczki u kaczki-dziwaczki”
Strzałkowskiej (zwłaszcza Jacuś-pracuś) „Pogoda” z „Siedmioroga” (magiczne
obrazki), „Wielka ilustrowana księga misiów”, cała sterta starych „Poczytaj mi
mamo” (na czele z „Co mam” Musierowicz), obecnie „Puk, puk? Kto tam.” oraz
„Wanda Chotomska dla najmłodszych” wyd. Publicat (świetne, świetne ilustracje
Sebastiana Persona ( czy ktoś wie, czy inne ksiązki z tej serii tez ilustrował
ten autor?))
Mam wrażenie, że o czymś zapomniałam, więc może jeszcze coś dopiszę potem:)




Temat: Swieto
Przed 20-tu laty bylem zszokowany tym obrzadkiem. Dzisiaj W Pakistanie jest tak
samo. Płynąca większymi czy mniejszymi potokami po ulicach krew to już tylko
efekt rytualnego zabicia zwierząt ofiarnych. Przerażające są te beczenia
baranów, owiec, wołów i kóz przyprowadzanych (raczej na siłę przyciąganych) na
miejsca kaźni. W Karachi i Haydarabadzie istnieje zwyczaj, że wnętrzności z
zabitych zwierząt wyrzucane są przed bramy posesji. Nikt tego nie sprząta przez
cały okres trwania Eid. Z miejsca powstają przy tych resztkach roje much oraz
gromady przeróżnego rodzaju innych owadów oraz pełzającego robactwa. Część tego
paskudztwa nocami rozwleką po ulicach i chodnikach (o ile akurat trafi się
chodnik) psy, koty, szczury i kruko-podobne dzikie ptactwo. (Szczury w Karachi
są większe od kotów) Rozprzestrzeniający się szybko odór staje się nie do
wytrzymania. Ciekawe, że takie widoki i smród nie przeszkadzają odwiedzającym
się wzajemnie rodzinom aby spożywać przyniesione dary.

To są obrazki zanotowane w tak zwanych dobrych i eleganckich dzielnicach, jak
Clifton, Defence Hasusing Authority czy Lalazar. To jak to wszystko musi
wyglądać w innych częściach Karachi? W rejonach wiecznego brudu, smrodu, nędzy
i bezprawia.

Trzeba oddać sprawiedliwość, że postępowe gazety pakistańskie stale namawiają
przed rozpoczęciem Eid do wzorowania się na Emiratach i Arabii Saudyjskiej i
odstawiania wnętrzności zabitych zwierząt w jedno miejsce, wyznaczone
obowiązkowo przez władze lokalne. Dobre rady gazet są dobrymi radami,
rozporządzenia władz lokalnych pozostają tylko rozporządzeniami a tradycja –
jak widać - jest tradycją i ...... tak już być musi po wszystkie czasy.






Temat: fajne zabawy z niemowlakami
fajne zabawy z niemowlakami
Mam dobrą książkę Jackie Sillberg "Zabawy z niemowlakami", w której można
znaleźć ciekawe i proste sposoby na zabawy i zabawki dla naszych dzidź. Rzecz
jasna, nie wszystkie przypadły mi do gustu, ale kilka bardzo:
- włożenie drobnych zabawek do garnuszka z pokrywką. Grzesio
uwielbia "odkrywać" co tym razem jest w środku. Potem wszystko wywala i na
koniec przewraca garnek do góry nogami i ma bęben... A potem ja znowu
napełniam...
- wieszanie wyciętych z gazety obrazków, zdjęć przedmiotów, zwierząt w
łóżeczku. To jest bezpieczne chyba bardziej dla niemowląt 0-3msc. W
oryginale, to takie obrazki powinno się potem przewieszać w różne miejsca
domu, aby dziecko je rozpoznawało. Ja je zostawiłam w lóżeczku i Grzesio
swego czasu uwielbiał je dotykać, szamotać nimi itd.
- zabawa papierową torebką w której jest trochę pergaminu, folii srebrnej, do
szeleszczenia i zgniatania. Rzecz jasna pod naszą kontrolą.
- zrobienie "naklejanej książeczki". (Obrazki przyklejone na puszce).
Oczywiście zabawka do uzycia pod nadzorem dorosłego. Dziecko obraca ją sobie.
- opisywana już przeze mnie ulubiona grzechotka: do przezroczystej buteleczki
np. po herbacie Nestea, można wrzucić trochę makaronu i kolorową piłeczkę ( z
automatu z gumą) albo ryż i cukierki (czy inne rzeczy - fasola itp.).
Oczywiście trzeba zdjąć folię z napisem i zmyć klej spirytusem, ale opłaca
się fatyga, bo przynajmniej mój synek je bardzol lubi, bo są duże i widać co
jest w środku. Tylko nie sypcie za dużo by dziecko mogło bez trudu tym
obracać.
- ukochane piłeczki do kąpieli. Mamy dużą i małą piłkę i są obiektami
totalnej fascynacji. Grzesio czasami rączkami obraca mała a nóziami
równocześnie dużą.
Choć przyznam, że najchętniej moje dziecko bawi się rzeczami które wcale nie
są zabawkami, a mogą być niebezpieczne: torbą z watą, opakowaniem po
chusteczkach do pupy i wszelkimi torebkami foliowymi.
Może i wy macie jakieś fajne pomysły na zabawy?



Temat: Wasze super pomysły na "artystyczne" zabawy
Wasze super pomysły na "artystyczne" zabawy
Dziewczyny!

Z uwagi na duży odzew na mój poprzedni post, na którym oferowałam szablony
do różnych prac plastycznych, wnioskuję że jest duże zapotrzebowanie na
świeże pomysły i ciekawe pomoce. I dlatego zakładam wątek do prezentacji
waszych oryginalnych pomysłów. Na pewno jest coś fajnego co robicie z
waszymi dziećmi, a czym mogłybyście podzielić się z pozostałymi mamami. Ja
osobiście bardzo lubię robić z dziećmi różne projekty, tylko wyczerpałam
całe swoje zasoby, zarówno z internetu, jak i z głowy. Czekam na Wasze
propozycje, a tymczasem moze ktoś skorzysta z moich:
1. ANIOŁEK - bardzo proste, a jednocześnie uwielbiane przez dzieciaki.
Robimy aniołka - ...(tu wstawcie imię Waszego dziecka). W tym celu
odrysowujemy stopę i obie dłonie dziecka na kartonie (bloku tech.). Stopa
będzie sukienką aniołka, a dłonie skrzydełkami. Rysujemy i wycinamy kółko -
aureolkę i malujemy ją albo obklejamy np. folią aluminiową. Na gotową
aureolkę przyklejamy głowę dziecka wyciętą ze zdjęcia, doklejamy tułów
(stopa, skierowana palcami w dół) i skrzydełka. Całość dekorujemy wg
uznania, np. małymi gwiazdkami. Efekt - super! My co roku robimy nowe i
wieszamy je na choince.
2. PANI JESIEŃ - rysujemy lub drukujemy liście w różnych kształtach i
kolorach (zapraszam na moją strone z szablonami:
republika.pl/szablony_dla_dzieci/) i pozwalamy dziecku pomalować je
na jesienne kolory. Następnie pomagamy dziecku narysowac ksztalt postaci i
oklejamy ją liśćmi: 1 liść to tułów (ogonek liścia będzie szyją), 2 kolejne
to ręce, reszta utworzy sukienkę. Z małych listków proponuje zrobic włosy,
dorysować oczy, buzię i będzie piękna Pani Jesień. Można spróbować z
prawdziwymi liśćmi.
3.WYKORZYSTANIE CZASOPISM I ULOTEK REKLAMOWYCH - zanim wyrzucicie cokolwiek
kolorowego dokosza warto się przyjrzeć, czy nie da się tego jakoś
wykorzystać. My wycinamy obrazki - postacie ludzi, zwierząt, produkty
spożywcze, itp. Na w/w stronie z szablonami jest wózek do supermarketu. Od
czasu do czasu pastwimy się nad ulotkami reeklamowymi i "robimy zakupy",
naklejając na wózek wycięte zdjęcia produktów. Z innych wyciętych rzeczy
robimy obrazki - daję dzieciom pustą kartke i one tworzą obraz. Jak im
czegos brakuje - dorysowują.
4. OBRAZKI Z PROSTYCH KSZTAŁTÓW



Temat: Ciekawa bibliografia ciekawego klamstwa
Przyszedł w ubogiej stajence, zamieszkał w ubogim domku, przez 30 lat był
posłusznym w pokorze, uczył, jak żyć, miłościwie przygarniał pokutujących
grzeszników, gromił obłudnych faryzeuszów, a wreszcie zawisł na drzewie
Krzyża spełniając proroctwa. Człowiek odkupiony.

Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce - Piotrze i
obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.

Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni
faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli
mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te
połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie
rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda
Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny,
tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić
osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie
nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków,
mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej
postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają "kamarim",
tj., wróżbiarzami, i "gałachim", tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie
cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze.

Kościół zowią zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs tifla", tj.,
dom głupstw, paskudztwa.
Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią "ełyłym", co znaczy "bałwany".
Niedziele i święta przezywają w Talmudzie "jom ejd" tj., dniami zatracenia.

Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo "wszystkie
majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich
panem".

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku
Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta,
ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi
się uczonych w Talmudzie rabinów.

Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj pojęcia
o religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu Odkupicielowi,
zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie przypuszcza
nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna, gorliwa i
wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa
wszystkie "szczęścia" zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat.




Temat: NIE posyłajcie dzieci do żłobka
owocoskala napisała:

> (teoretycznie 18-20 dzieci, ale zwykle duża
> >
> > część byla chora). Czytały dzieciom, opowiadały, oglądały obrazki, zapewn
> iały
> > różne ćwiczenia plastyczne - jestem pewna, że większość dzieci w domu nie
>
> > miałaby wcale takiej stymulacji intelektualnej.
> No chyba jednak nie. To jest nawet nielogiczne.
W domu jest 1 na 1 z kochajacą
> matką czy babcią.

logiczne jedno nie wyklucza drugiego

Nie mówię o opiekunce, bo tu trzeba naprawdę mieć dużo
> szczęścia zwłaszcza jeśli dziecko jest zbyt małe by się samemu poskarżyć.
Homo
> sapiens nie ma biologii kukułki czy innego tam zwierzaczka podrzucajacego
innym
>
> swe potomstwo. U naczelnych mały przebywa z matką przez kilka lat. I tego
> kilkaset nawet lat kultury żłobkowej nie zmieni. Dzeci w takich placówkach
> reczywiscie mówią wcześniej bo muszą komunikować swe potrzeby inaczej nikt
się
> nie bedzie domyslał. Ale co z tego wynika? Nic.

wynika to że te dzieci są bardziej kominukatywne

W koncu wszysy uczą się mówić.
> Einstein np. dopiero w wieku trzech lat zaczął mówić. Nasza zaczęła mówić
> później niż jej niektórzy rówieśnicy bo nie musiała,

to chyba bedzie "Einsteinem" wszystko na to wskazuje

choc zawsze jej rozwój
> ogólny był szybszy niż średnie wskaźniki w podręczniku. Mielismy przedtem
sporo
>
> zwierząt i bylismy w stanie okreslić potrzeby komunikowane niewerbalnie.

faktycznie potrzeby zwierząt i dzieci są porównywalne. ot co

> Fajnym rozwiązaniem sa teraz takie żłobki z kamerą można obserwować co tam
sie
>
> z dzieciakiem dzije.

też tak uważam choć wtedy zamiasta pracować non stop bym ogladała moją małą w
żłobku

Moja inna koleżanka daje też na 4 godziny dziennie od 2
> roku zycia bo mała chce być z dziećmi. Uważam że kobieta powinna mieć
ustawowo
> 1,5 urlopu macierzyńskiego i jej pozycja w miejscu pracy w tym czasie powinna
> być bezwzględnie bezpieczna.

jesteś z LPR - u?

No chyba że ktos po prostu nie chce się babrać w
> pieluchach i męczyć z niemowlakiem - to juz inna historia.

zastosowałaś zbyt duży skrót myslomy moim zdaniem.




Temat: MEGAPILNE!! NIEWIDOMY MISIU :(
MEGAPILNE!! NIEWIDOMY MISIU :(
W Rudzie Śl. znajduje się roczny piesek, niestety niewidomy, los strasznie go
ukarał :( wszystko było dobrze, do póki inne psy nie zorientowały się, że
Misiu nie jest taki jak one, podaczas posilków Misiek musi być izolowany. Oto
jego krótki opis prosto ze stronki, jednak sądzę, ze jeżeli byłby ktoś
zainteresowany psiakiem jestem wstanie tam pojechać, zrobić więcej zdjęć i
popytać jaki on jest. Prosze was o pomoc :cry: w Rudzie sytuacja jest
naprawde kiepska, psów za dużo, a w dodadku dostali psiaki ze Starogrodu
Szczecińskiego (mam nadzieje, ze miasta nie pomyliłam) bo tam zostało
zlikwidowane schronisku. Trzeba im pomóc :( Prosze o rozesłanie informacji o
Misiu gdzie się da! On tam czeka, jest młody i pragnie mieć własny kąt!!

Misiaczek
Wiek: 1 rok

Opis:
Pies średni, brązowy, kędzierzawy. Numer 592C.

Cechy charakteru:
Misiaczek ma wzruszającą przeszłość. Od urodzenia jest ślepy. Przebywał na
terenie któregoś z rudzkich zakładów. I tam pewnego dnia został przez kogoś
dotkliwie pobity. Do schroniska przynieśli go ochroniarze. Dziś jest zdrowy.
Co prawda nie widzi, ale kochać potrafi. Czeka na wrażliwego człowieka, który
wynagrodzi mu wszystkie nieszczęścia, jakie dotknęły go w jego krótkim,
smutnym życiu.
[img]www.fauna.rsl.pl/obrazki/katalog/168.jpg[/img]

SPOŁECZNE SCHRONISKO DLA ZWIERZĄT TOZ "FAUNA"
IM. ŚW FRANCISZKA Z ASYŻU

ul. Bujoczka 2
41-700 Ruda Śląska
Tel: (32) 24-80-362, 501 215 284
lub mail do mnie schron11@interia.pl



Temat: SKANDAL
Oliwa do ognia.
"Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce - Piotrze i
obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.

Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni
faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli
mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te
połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie
rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda
Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny,
tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić
osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie
nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków,
mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej
postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają "kamarim",
tj., wróżbiarzami, i "gałachim", tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie
cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze.

Kościół zowią zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs tifla", tj., dom
głupstw, paskudztwa.
Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią "ełyłym", co znaczy "bałwany".
Niedziele i święta przezywają w Talmudzie "jom ejd" tj., dniami zatracenia.

Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo "wszystkie
majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich
panem".

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku
Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta,
ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się
uczonych w Talmudzie rabinów. "

Wiecie kto to napisał?! Tu jest źródło:
www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_50.html
Polynomial-C




Temat: świadome "mama" w 8 m?
wiesz, mój ma 2,5 roku i nie do końca pamiętam ile mówił mając 8 miesięcy ale wydaje mi się to możliwe bo mając 14 miesięcy mówił już jak dwulatek gdzie z nim szłam wszyscy się dziwili jak się tylko odezwał bo taki mały szczypior a gada jak duży chłopak, obecnie mówi już pełnymi zdaniami wszystko.
ostatnio odwiedziła mnie kolezanka która studiuje pedagogike rewalidacyjno-korekcyjną, była świeżo po zajęciach z logopedii i stwierdziła, że ma dużo bardziej rozwinięta mowę niż inne dzieci w jego wieku, a "r" wymawia na poziomie 4-5 latków...

więc wydaje mi się to całkiem prawdopodobne że było to świadome "mama", i jeszcze dodam, ze ja również z synkiem dużo rozmawiałam bo tak jak ty zajmuje się tylko jego wychowaniem, a dodatkowo jeszcze własnie gdy miał task 8-9 miesięcy zafascynowaliśy się książeczkami, kupowałam takie proste z pojedyńczymi obrazkami na temat np. łazienka, owoce..to różnie..zaczynałam od tych najbardziej prostych i oczywistych..i oglądaliśmy..uwierzysz, że 10 miesięczniak potrafił calutki dzień (pomijając czas na spanie bo nawet jedząc "czytał") siedzieć na kanapie i czytać książeczki??? tylko ja mu nie czytałam np tekstu, tylko pokazywałam obrazki i mówiłam - kaczuszka, zobacz płacze..- sami opowiadaliśmy bajki...
efekt był taki, że mając rok do kogo kolwiek nie szliśmy w odwiedziny mały pytał -gdzie jest kran?

interesuje się zwierzątkami więc zna również masę zwierzątek, nie ma już ptaszka - jest wróbelek, gołąb, dzięcioł, bocian itp itd..
staram się upraszczac mu bo wydaje mi się, że to za dużo zwierząt ale on szybko chwyta..ostatnio pokazywali guźca w telewizji, mówię mu - dzik, a on do mnie - przecież to huziec




Temat: Obraz Polski w Kanadzie
bruno5 napisał:

> Czesto pokazuja Polske w Telewizji i mozna widziec takie obrazki.Woz
zaprzezony
> w konia na gumowych kolach
> chlop orajacy ziemie w konia lu baba pioraca bielizne w balii .Taki tu obraz
Po
> lski w Kanadzie przedstawiaja .
> Co Wy na to ?

Burak polski wystarczy ze sie raz odezwie, wypowie jedno zdanie i juz wiadomo,
ze burak. "Czesto pokazuja Polske w Telewizji"...no tak, znaczy sie chyba
ogladamy jedynie program polski w Toronto, raz na tydzien leci w sobote, moze
co najwyzej telewizje Polonie przez satelite...bo telewizje kanadyjska i
amerykanska ogladam na codzien i jak cos powiedza o Polsce, to tak raz na dwa
lata...albo jeszcze rzadziej...ostatni raz mowili cos o Malyszu, troche o
naszej druzynie pilkarskiej jak dolozyli amerykanom na mistrzostwach...moze
najwyzszy czas wysunac nos z Roncewalow, tudziez Jackowa lub innego Grinpointu
i zauwazyc, ze Amerykanie i Kanadyjczycy maja Polske dokladnie gdzies...i tak
dobrze jak wiedza ze taki kraj istnieje...choc spotkalem sie juz tutaj z bardzo
milymi niespodziankami, kiedy rodowity Amerykanin z krwi i kosci wiedzial o
Polsce, polskiej kulturze i historii znacznie wiecej niz wlasnie taki burak,
ktoremu Polska kojarzy sie jedynie z wozami na gumowych koniach i plugami...a
jesli juz o tych wozach konnych mowimy i tak bardzo przywiazujemy znaczenie do
tego, co takowe swiadcza o Polsce i nas samych, to pozwole zobie zauwazyc za
Norman'em Davis'em, ze gdyby sam fakt uzywania dzisiaj zwierzat do prac
polowych mial swiadczyc o braku cywilizacji i zacofaniu danego kraju, to tym
samym wykluczylismy z klubu krajow cywilizowanych przykladowo Francje na
poludniu ktorej to uzywanie zwierzat do prac polowych jest do dzisiaj
normalka...kazdy kto jezdzil po poludniowej Francji to wie...




Temat: Dla Sza.raczka i innych ktorzy..
stukanie 'sobie a muzom' jest tylez piekne i szlachetne, co malo prawdopodobne w
przypadku pisania na forach dyskusyjnych - prawdopodobniej by zabrzmialo, ze
przedstawiasz swoj punkt widzenia i mniej Cie obchodzi reakcja ogolu...
;-))
kazdy ma jakis cel i co do tego wszyscy sa chyba zgodni - jesli nie wszyscy
'wszyscy', to np. wszyscy psychologowie
;-)
nie zastanawiam sie specjalnie jakiz to cel swiatly a szlachetny przyswiecal
Tobie, bo jest to ze wszech miar oczywiste - czasami jednakowoz lubie, zeby
ludzie pisali pewne kwestie wprost; nie zmienia to w niczym faktu, ze Twoje
poglady znam, rozumiem i jasnego stawiania moralow tudziez celow nie wymagam, a
jedynie moge ich oczekiwac;
bardzo sprtytnym zabiegiem jest zestawianie w przypowiesci-antybajce sytuacje
rzeczywista po odpowiednim podkoloryzowaniu; w tym wypadku owo podkoloryzowanie
sprawilo, ze role ludzi i zwierzat przyjeli ludzie; nalezy wiec zalozyc, ze owi
blondyni, gdyby owa bajka miala wywrzec wirazenie na dyskutantach, maja mniej
wiecej analogiczna percepcje swiata jak psy i koty o ktorych tutaj toczyla sie
dyskusja, ze tak samo skutecznie mozna z nimi dyskutowac, itp, itd
oczywiscie to tylko robocza hipoteza budowana na wypadek, gdyby bajka miala byc
pewnego rodzaju allegoria sytuacji poddawanej pod dyskusje w watku glownym...
kolejny ciekawy przyklad poruszony tutaj: hipotetyczne kraje, gdzie swiete jest
bydlo, albo kot darzony szacunkiem, gdzie owe gatunki parza sie niemozebnie bez
kontroli czlowieka...zakladam, ze w owych hipotetycznych krajach nie ma
samochodow, ktore koty i psy rozjezdzaja, jest zaawansowana pomoc weterynaryjna,
ktora leczy te zwierzeta, a srednia wieku jest dluzsza, niz u nas - w koncu to
hipotezy, a nie obrazki krajow, jakie niekiedy widujemy podczas zagranicznych
wojazy...swoja droga chyba nikt nie wspominal tu o kastracji/sterylizacji bydla,
ale moze to ja nie jestem na biezaco w watku...
watpliwosci to dar ludzkiego umyslu i to byc moze dar najwazniejszy, bo w
efekcie potrafi dac tolerancje i umiejetnosc dyskusji; nijak nie uwazam
absolutnie zadnego swojego pogladu za pewnik, za prawde absolutna i odpowiednia
argumentacja potrafilaby mnie przekonac niemal do wszystkiego - pech chce, ze na
ogol argumentacja jest nielogiczna, niewystarczajaca i naciagana i pozostaje
przy swoich pogladach...to jest uwaga natury ogolnej
;-)
jesli zas chodzi o Twoje poglady mjocie1 to, jak pisalem na poczatku, rozumiem,
szanuje, ale mam nieco inne
i zawsze chetnie podyskutuje, na dowolny temat, moze mnie do czegos przekonasz,
moze ja przekonam, ale i tak liczy sie dobra dyskusja
:-)
pzdr




Temat: jak przerobić stare mele na nowe???
sówka .... zgadzam się przedewszystkim z tym,z ę nie powinno się spac nogami w
kierunku drzwi .. jeśli masz łóżko na linii drzwi i okna .. najlepiej ppostawić
jakiś cięższy mebel między łóżkiem i drzwiami ( jeśli jest oczywiścia taka
możliwość ) ew. tylko wtedy kiedy śpisz .. może to być np. parawan.
lustra na noc ( na czas snu ) dobrze zasłonić - jeśli odbijają się w nich
sylwetki śpiących - komputer koniecznie wyłaczaj na noc z sieci.
jeśli chodzi o sfery życia to tak :
1. Płn - Kariera, Droga życia
2. płn- wsch - Wiedza, mądrość
3. wsch - Starsi, Rodzina
4. Płd - wsch - Pomyślność, Bogactwo
5. Płd - Sława ( opinia ) Reputacja
6. Płd- zach - Związki międzyludzkie, Miłość, Małżeństwo
7. Zach - Twórczość, Potomstwo, Plany
8. Płn - zach - Pomocni ludzie, Przyjaciele, Współczucie

po srodku mieszkania Zdrowie i Jedność rodziny.

W sferze bogactwa powinna się przedewszyskim znajdować woda -bo to ona jest
najlepszym remedium. Jeśli masz rybkę - postaw ją w tej okolicy, jeśli nie ...
może być obrazek z wodospadem, morzem - zbiornikiem wodnym - ale nie spokojnym
tylko takim z nurtem - najlepiej wodospad lub rzeka. Ci bogaci stawiają tam
fontanny hehehe

Kolor czerwony może być bo generalnie pobudza on wszystkie sfery zycia - tylko
trzeba uważać, zeby nie przegiąć Natomiast bardziej odpowiednim byłby tu
kolor złoty - czyli kolor pieniedzy.

Duuużo by o tym wszytskim pisać ... w sypialni róż ...owszem ... ale raczej
rózowa pościel niż różowe ściany ... dobrze powiesić na ścianie w tej sferze
jakieś wspólne zdjęcia z partnerem, obrazki przedstawiające pary ( może być
para zwierząt czy przedmiotów - byle dwie sztuki )
czerwone kwiaty itepe.

Więc jeśli masz pokój, który ma kilka funkcji to odszukaj tę strefę i właśnie
tam postaraj się urzadzić kącik sypialny.




Temat: Koń w Zakopanem padł po ataku kolki. "Nie było ...
the_ukrainian napisał:

> Powinien odnaleźć w mediach wszystkie artykuły i wypowiedzi, które
> przed ogłoszeniem wyników śledztwa niesłusznie go oczerniały pisząc
> o zaniedbaniach, przeciążeniu czy znęcaniu się nad koniem. Z tym
> wszystkim iść do dobrego prawnika który by wywalczył takie
> odszkodowania że pismaki dobrze się zastanowią zanim wydadzą wyrok
> przed ujawnieniem wyników śledztwa a góral kupi sobie drugiego
konia
> w miejsce tego który padł.
>
> wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6859714,Morskie_Oko__Kon_wiozacy_turystow_padl_z_przemeczenia.html
> wiadomosci.onet.pl/2015079,449,1,1,item.html
> www.efakt.pl/Kon-padl-niedaleko-Morskiego-Oka,artykuly,48536,1.html
> www.emetro.pl/emetro/1,85648,6861463,Zameczyli_konia_pod_Morskim_Okiem.html
>

NIESŁUSZNIE? Umorzenie śledztwa nie przesądza o tym czy słusznie czy
niesłusznie! Działania Polskich Prokuratur nieraz były conajmniej
zadziwiające i tego nie trzeba udowadniać! Dla mnie i ta decyzja jest
niejasna. Opinia weterynarza nie jest miarodajna. W takiej sprawie
powinien wypowiedzieć się biegły. A faktem jest że górale
niespecjalnie przejmują się krzywdą czy to zwierząt czy ludzi-liczą
się dutki i obrazki z JPII...




Temat: WIELKI KONKURS ARTYSTYCZNY NA FORUM!!!!
WIELKI KONKURS ARTYSTYCZNY NA FORUM!!!!
Fajnie jest, ale czy nie moze byc jeszcze fajniej?
Może warto by pomyśleć o jakiś akcjach,
które by Szanowne Towarzystwo nieco rozweseliły i
rozruszały?

My Groszek (groszek to prawie zawsze kolektyw, więc chyba
„my groszek” jest formą właściwą, a nie „ja groszek”, prawda?)
postanowiliśmy wystąpic z jedną taką inicjatywą i niniejszym
zapraszamy wszystkich Forumowiczów do uczestnictwa w

KONKURSIE ARTYSTYCZNYM o nazwie
„SŁAWNYCH I OSŁAWIONYCH FORUMOWICZÓW WIZERUNKI”.

Odmalowywanie wizerunków innych uczestników jest powszechną praktyką
na Forum. Jednak, jak dotąd, odbywało się to niemal wyłącznie przy pomocy
słów. Na przykład: „Nick X-ski to osioł!”, „Nick Y-kowski to kretyn!”, i tym
podobne. W niniejszym konkursie chodzi natomiast o zastosowanie innych
technik, niż opis słowny w stylu Forum GW. Istnieje ku temu cały szereg
mozliwości:

1. „Statyczne” wizerunki graficzne: rysunki (np. karykatury), zdjęcia, które
moga się w jakiś sposób kojarzyć z danym uczestnikiem forum (moga to byc
zarówno zdjęcia
ludzi, jak i zwierząt, przedmiotów, krajobrazów, etc.), akwarele, obrazy
olejne;

2. Wizerunki „ruchome”, czyli animowane obrazki lub krótkie „klipy”
telewizyjne;

3. Wizerunki dźwiękowe: piosenki z akompaniamentem lub bez, utwory
instrumentalne;

4. Wizerunki słowne, ale nie w formie pisanej, lecz dźwiękowej: na przykład,
deklamowana fraszka, limeryk, lub też przemówienie prozą.

5. Rzeźby oraz płaskorzeźby



Temat: NIE posyłajcie dzieci do żłobka
(teoretycznie 18-20 dzieci, ale zwykle duża
>
> część byla chora). Czytały dzieciom, opowiadały, oglądały obrazki, zapewniały
> różne ćwiczenia plastyczne - jestem pewna, że większość dzieci w domu nie
> miałaby wcale takiej stymulacji intelektualnej.
No chyba jednak nie. To jest nawet nielogiczne. W domu jest 1 na 1 z kochajacą
matką czy babcią. Nie mówię o opiekunce, bo tu trzeba naprawdę mieć dużo
szczęścia zwłaszcza jeśli dziecko jest zbyt małe by się samemu poskarżyć. Homo
sapiens nie ma biologii kukułki czy innego tam zwierzaczka podrzucajacego innym
swe potomstwo. U naczelnych mały przebywa z matką przez kilka lat. I tego
kilkaset nawet lat kultury żłobkowej nie zmieni. Dzeci w takich placówkach
reczywiscie mówią wcześniej bo muszą komunikować swe potrzeby inaczej nikt się
nie bedzie domyslał. Ale co z tego wynika? Nic. W koncu wszysy uczą się mówić.
Einstein np. dopiero w wieku trzech lat zaczął mówić. Nasza zaczęła mówić
później niż jej niektórzy rówieśnicy bo nie musiała, choc zawsze jej rozwój
ogólny był szybszy niż średnie wskaźniki w podręczniku. Mielismy przedtem sporo
zwierząt i bylismy w stanie okreslić potrzeby komunikowane niewerbalnie.
Fajnym rozwiązaniem sa teraz takie żłobki z kamerą można obserwować co tam sie
z dzieciakiem dzije. Moja inna koleżanka daje też na 4 godziny dziennie od 2
roku zycia bo mała chce być z dziećmi. Uważam że kobieta powinna mieć ustawowo
1,5 urlopu macierzyńskiego i jej pozycja w miejscu pracy w tym czasie powinna
być bezwzględnie bezpieczna. No chyba że ktos po prostu nie chce się babrać w
pieluchach i męczyć z niemowlakiem - to juz inna historia.



Temat: Dom w systemie kanadyjskim
To chyba rzeczywiście kwestia kultury.
Ja mieszkam w czymś takim. Wcześniej mieszkałem w normalnym domu.
Najgorsze są płyty kartonowo-gipsowe.
Poważny problem to wieszanie cięższych rzeczy na płycie. Małe przedmioty,
obrazki, ozdoby nie są kłopotem, lecz już półka na książki - ta nigdy nie wiesz
czy nie spadnie ci na głowę. Do elementów cięższych jak szafki musisz robić
specjalną konstrukcję co wyklucza możliwość przestawiania mebli.
Teraz często się budzę w nocy a ściślej mówiąc budzą mnie myszy, które tuż
obok, o parę centymetrów od mojej głowy - tyle, że po drugiej stronie płyty
kartonowo-gipsowej, w wełnie mineralnej w środku ściany - drapią jak wściekłe.
Uderzysz w karton - uspokoją się. Po 10 minutach gdy zaczynasz zasypiać znowu
drapanie. Znowu uderzysz.... i tak do rana. Myszy są wszędzie. Słyszysz je nad
głową na płycie sufitowej, w ścianach, oczywiście ciągle wyłażą gdyż nie da się
wszytkiego idealnie uszczelnić. Są rury, instalacje itd. Na szczęście kot,
który jest odpowiedzialny za brak myszy w domu radzi sobie z tym doskonale.
Dobrze zna wszystkie "wyjścia" i z podziwu godnym uporem potrafi całymi
godzinami pilnować takiego wyjścia.
Osobny problem to akustyka. Możesz się kochać gdy dzieci mają po 3 - 5 lat. Ale
gdy mają 15? W nocy ściany działają jak wzmacniacz akustyczny i wszystko
słychać na drugim końcu domu. A nawet na dworze, jeśli jest cicha noc. Za to
możesz słuchać co się dzieje wokół domu. Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile
zwierząt kręci się w nocy.
Tak to z pewnością kwestia kultury. Wy Amerykanie możecie się kochać nawet za
firanką a myszy to nawet nie przeszkadzają Wam choćby weszły do talerza. MY
Polacy nie.



Temat: Jakie zabawy z 14-miesięczniakiem?
Moja corka uwielbia ogladac obrazki, czy to w ksiazkach czy gazetach - ma hopla
na tym punkcie. Tzn lubi jak ja jej o nich opowiadam, czasami pyta mnie co sie
jak nazywa, czasami ja ja testuje co gdzie jest. Najbardziej lubi zdjecia
zwierzat i ludzi.
Lubi tez drewniane ukladanki - drewniana podstawa z wglebieniami, w ktore
wchodza rozne ksztalty, np. geometryczne, czy zwierzatek.
Lubi klocki - ja ukladam, ona burzy, czasami ona tez cos ulozy.
Lubi wozic zabawki w wozku, wkladac do lozeczka, "karmic".
Lubi bawic sie samochodami, zwlaszcza duzymi, w ktorych sie cos otwiera, w
ktore mozna cos wlozyc i wyjac.
Lubi zabawki, w ktore mozna cos wrzucic i wypada to innym koncem.
Lubi sortowac ksztalty - pojemnik z pokrywka z dziurami w rozne ksztalty, w
ktore mozna wrzucac klocki o tych ksztaltach.
Lubi kiedy ja daje zabawkom glos i cos "przedstawiam", potem ona sama bawi sie
tymi zabawkami i costam do siebie gada.
Lubi sie bawic w naklejanie naklejek (albo kawalkow tasmy) na papier - bardzo
sie przy tym meczy i poci, bo przykleja sie jej to do palcow.
Czasami bawimy sie w rysowanie, ale jeszcze z malym zapalem.
Czasami ukladam jej "tor przeszkod", bo uwielbia wlazic na rozne rzeczy -
poduszki, stabilne pudla, zwniete koce, tunel z IKEI, itd.
Bawimy sie tez w "powazne" rzeczy, czyli asystuje mi przy robieniu prania
(wrzuca rzeczy do pralki, potem patrzy jak leci woda), wklada czyste skarpetki
i majtki do szuflad, jedzie na odkurzaczu kiedy odkurzam, "zamiata"
podloge, "myje" okna, pomaga mi przy gotowaniu (sadzam ja w rogu na stole, daje
kilka pojemniczkow, jakas lyche, pokrywke, kawalek jablka czy cos w tym
rodzaju).

Acha - mam kilka zestawow zabawek i staram sie je co tydzien-dwa wymieniac -
wtedy ciagle "sa nowe". Nigdy tych zabawek nie jest wiele, zauwazylam, ze im
wiecej, tym jest jej trudniej sie zdecydowac czym sie bawic.

A jak koncza sie pomysly to idziemy na dwor, na jakis nowy plac, czy na zakupy,
czy w odwiedziny do kogos, chocby do taty do pracy.




Temat: Protesty przeciw cyrkowym występom ze zwierzętami
Brawo Austria!!!

Zawsze bylam przeciwna cyrkom z udzialem zwierzat i ogrodom zoologicznym, jak
rowniez gonitwom koni,psow,i innych zwierzat.
O poziomie spoleczenstw swiadczy stosunek tychze do zwierzat. Jeszcze raz,
brawo Austria!!

Zwierzeta w cyrku sluza do pokazania sie treserow. Ci ludzie wykorzystuja
zwierzeta do wlasnej autoprezentacji; sa zadni poklasku i poczucia waznosci.
Posiadaja umiejetnosci tresury i sa zalosni. Bardzo smutne.

Nie jestem przeciwna klaunom czy innym cyrkowcom np.liniskoczkom czy bujajacym
sie na trapezie. Oni maja wybor, zwierzeta niestety nie.

Nie obawiam sie ,ze cyrk upadnie bez zwierzat, Chodzi o to zeby ludzie
zrozumieli,ze zwierzeta maja swoje srodowisko ,w ktorym powinny zyc jak natura
tego wymaga ,a nie wystepowac w cyrku,bo to nie jest ich naturalne otoczenie.

Slon,lew czy pyton,tak dla przyklady, powinni zyc w Afryce a nie na cyrkowej
arenie w Klewkach.Chociaz pani treserka bardzo chce sie pokazac w cekinowym
kostiumie na arenie u zeby wszyscy na nia patrzyli i klaskali.(czy tez pan
tresser).
Podobnie jest z zoo. Czy to nie jest okrucienstwo trzymac np, lwa na tak malej
powierzchni jak we wroclawskim zoo? Czy slonia?

Uwazam ze wszystkie zoa nalezy zlikwidowac. I prosze mi nie mowic ,ze dzieci
nie beda wiedzialy jak napraaawde wyglada slon czy lew czy malpa ,bez zoo.

Moja odpowiedz jest - i co z tego. Mozna ogladac filmy zrobione w Afryce ,na
ktorych pokazuje sie dzikie zwierzeta w ich naturalnym srodowisku,lub mozna
ogladac obrazki.
Mozna przezyc spokojnie zycie nie widzac zywego lwa w zoo. I jest to bez szkody
dla rozwoju psychicznego. Zapewniam. Tak samo jak mozna przezyc bez
ogladania z bliska Marsa czy Wenus czy innej planety. Sa zdjecia w TV,sa filmy
popularno naukowe i wystarczy wyobraznia,

A argumenty ,ze zwierzeta maja dobrze w cyrku czy w zoo ,bo maja bardzo
dobre jedzennie,wszystkie witaminy i nawet poglaskanie po glowie, nie sa
powaznymi argumentami . Natura kazdego dzikiego zwierzecia jest bycie w swoim
naturalnym otoczeniu. . To ze zwierzeta rodza sie w niewoli nie znaczy,ze mozna
je trzymac w ciasnych ,waskich klatkach. To nie znaczy ,ze one sa
szczesliwe,bo nie znaja naturalnego otoczenia . One maja instynkt czyli cos co
nie da sie wymazac przez fakt urodzenia sie w niewoli. one wiedza podswiadomie
gdzie jest ich prawdziwe miejsce. I cierpia.

Popatrzcie na lwy czy slonie czy malpy,czy polarne niedzwiedzie, Naprawde
uwazacie ,ze one sa szczesliwe tam gdzie sa?? Popatrzce jak nerwowo chodza po
klatce,jak sie kiwaja monotonnie,
Nie chodze do zoo ,ani do cyrku w protescie,jestem przeciw.

Panstwo Gucwinscy znaja zwierzeta i rozumieja je, ale praca w zoo jest ich
posada z regularna pensja. Oni nie beda przeciwko zoo. Jak i inni ,ktorzy na
zwierzetach zarabiaja. To smutne, bardzo.
Dzikie zwierzeta urodzone w niewoli powinny byc w wielkich parkach narodowych
Afryki czy innych kontynentow, gdzie maja nieograniczona swobode poruszania sie
i interakcji ze swoim swiatem. Sa wolne i moga robic co chca.
Zwierzeta sa czescia wszechswiata tak samo jak ludzie ,rosliny czy przyroda
nieozywiona, Maja swoje prawa jak i my ludzie. To naprawde latwo zrozumiec.
Trzeba tylko sie zastanowic.

A dla tych ,ktorzy uwazaja ,ze nie warto sie zajmowac zwierzetami podczas gdy
jest wielu ludzi potrzebujacych pomocy ,to odpowiadam,- ze to nie jest argument
za tolerowaniem zwierzat w cyrku czy w zoo.
To nie w porzadku ze sa ludzie bezdomni czy w jakis inny sposob poszkodowani
przez los , i to tez nie jest w porzadku ze cierpia zwierzeta.

A forum o problemach ludzi slabych i potrzebujacych jest w innym miejscu.




Temat: prowokacja
prowokacja
caprice83 napisała:
> czesc:)
> Ostatnio bardzo często w TV, na plakatach i na ulicy zauważam pewną
> przypadłość która jest wg mnie albo prowokacja albo brakiem dobrego smaku.
> Chodzi mi o zwierzęta które zachwalają same siebie do zjedzenia.
> Zauważyłam to we wszystkich rzeźnikach gdzie świnka lub krówka zapraszają z
> usmiechem do wejścia i zakupienia ich mięsa.
> Albo reklama jakiejś kostki rosołowej którą zachwala kogut.
> Nie wiem do czego ma to prowadzić, może do zachęcenia dzieci do jedzenia
> mięsa?
> Dla mnie to trochę niesmaczne, a jak wy do tego podchodzicie?

jaszczuria:
> to jest właśnie prawdomówność wg mięchojadów - zwierzątko zadowolnoe z
> tego, że będzie zabijane - najczęściej w sposób sadystyczny.
> Każdy kto tak uważa, że fajnie jest być zabitym, że to bezstresowe,
> powinien iść sobie do ubojni i popatrzeć. A jak mamuśki dają mięsko
> dzieciom i im wmawiają, że krówka będzie zadowolona, jak dziecko ją zje, to
> też niech pokażą dzieciom jak tą krówkę się zabija.
> Ja coś takiego zobaczyłam niechcący w dzieciństwie. Obraz nie do
> zapomnienia. Gehenna.

narysuj.mi.baranka:
> Dziekuje Ci za ten watek. Tez mnie to bulwersuje. Sklepy miesne maja na
> szyldach usmiechniete, wesole swinki...
> Ze niby zwierzeta ciesza sie, ze sa zabijane...
> Ludzi, ktorzy nie wyobrazaja sobie, co sie dzieje w rzezniach takie obrazki
> jeszcze bardziej oddalaja od prawdy...

pawwww:
> tez na to zwrocilem uwage...jak dla mnie to jest chore. W ogole uwazam
> obecna cywilizacje za cywilzacje i kult smierci.Te reklamy sa chore. Czekam
> tylko na jakis zwrot w swiadomosci ludzi,wierze(jestem prawie pewny),ze
> stapi to jeszczeza naszego zycia

caprice83:
> No własnie, najbardziej denerwuje mnie to że dzieci są przekonywane ze
> jedzenie zwierzat jest w porządku.
> Bulwersuje mnie jeszcze jedna sprawa, w kalandarzach czesto przedstawiane
> sa młode zwierzątka wiejskie. Ludzie bardzo chetnie kupuja takie rzeczy i
> zachwycają się nimi. Dlaczego nie rusza ich to że później takie własnie
> zwierzątka zabijają:( Jak można być takim hipokrytą?
> Ja też widziałam "na żywo" śmierć zwierzęcia, konkretnie gęsi, byłam u
> dalszej rodziny na wakacjach gdy byłam mała i ujrzałam to morderstwo,
> wydaje mi się że chyba to właśnie spowodowało że jestem wegetarianką.
> Żałuje że więcej ludzi nie ma okazji ujrzec tego co dzieje sie w ubojniach.

balbinia:
> Dla mnie to takie powolne zabijanie wrazliwosci w odbiorcy, jak i proba
> zbalamucenia konsumenta. Dzieci wiedza, ze krowa Milka nie jest moze
> niebieska, ale jak cierpi owa krowa i inne zwierzeta, zadne dziecko nie
> jest swiadome. Ba, wielu doroslych nie jest swiadomych.
> Zwierzetom takze, poprzez ich personifikacje probuje sie przypisac zle
> cechy. Lis jest podstepny i chytry, sroka to zlodziejka, dzik jest ostry i
> zly.. A malpa glupia. Od malego, rozpoczynajac od bajek poprzez ksiazeczki
> dla dzieci, jestesmy dystansowani od zwierzat, uczymy sie, ze zwierzeta sa
> albo zle, albo do jedzenia, albo brzydkie i smierdza, albo do zabawy. Za to
> nie uczymy sie szacunku do nich, wrazliwosci i akceptowania innych gatunkow
> takimi, jakie sa.
> Pora zaczac pisac nowe bajki. :))

To jest właśnie chore, skrzywione widzenie świata przez wegetarian.
Zakłamanie widzą w oznaczaniu sklepów i wyrobów mięsnych wizerunkami
zwierząt. A co się lepiej nadaje na oznaczenie wyrobu z wieprzowiny, jak
świnia a rosołu z kury - kura? Czy na kartoniku z sokiem marchwiowym jest
marchew, czy sokowirówka? Czy na witrynie sklepu, w którym sprzedaje się
kiszoną kapustę jest rysunek kapusty, czy szatkownicy?

Przedstawianie zwierząt w sposób taki, który oddaje ich rzeczywiste cechy,
jak np. obiektywna podstępność lisa czy prawdziwa skłonność srok do kradzieży
błyskotek jest, zdaniem gąski balbinki, zakłamane. Nie przeszkadzają jej za
to bajeczki, w których zwierzęta zachowują się jak ludzie. W tym zakłamania
już nie dostrzega.

Żenada.




Temat: czy sa tutaj na forum mysliwi/wedkarze?
Widzisz, pogadales z jednym glupkiem z Alberty i od razu mierzysz wszystkich
ludzi z prerii jedna miara. Zapewniam cie, ze tak nie jest.

Ja zabijam, po to zeby zjesc, podobnie jak wilk, kojot czy niedzwiedz. Nie
poluje dla porozy, ale zamierzam polowac aby wyzywic siebie (i w przyszlosci
rodzine), jednak, gdy nawinie mi sie na muszke ladny rogacz, to nie bede sie
zastanawiac.

Wiesz podziwiac przyrode mozna na wiele sposobow. Jedni to robia ogladajac
obrazki w ksiazke, inni pakuja jedzenie w plecak i aktywnie poznaja przyrode i
jej piekno. Zaloze sie, ze prawdziwi mysliwi, ktorymi tak pogardzasz maja duzo
wieksza wiedze o otaczajacej nas przyrodzie niz ty. Uzywajac slowa "wiedza" nie
mam na mysli poprawnego nazywania osobnikow danego gatunku, ale zrozumienie praw
ktorymi sie rzadzi przyroda. Rozwazmy pewien przypadek. Otoz w SK zakazano
polowac na jelenie i inne zwierzeta. Populacja sie rozrosla ogromnie, bo
jedynymi drapieznikami ktore moga kontrolowac ich populacje sa kojoty (poludnie
prowincji) i wilki na polnocy. Dodatkowo rozrodczosc lanii w Saskatczewanie jest
jedna z najwiekszych w Ameryce (okolo 88 cielat na 100 lanii). We wrzesniu i
pazdzierniku farmerzy zbieraja zboze. W miejscu gdzie 100 temu byla preria
pokryta trawa i gdzie teraz roslo zboze nie ma nic, tylko sloma. Do polowy
grudnia populacja jeleni jest w dosc dobrym stanie, gdyz sniegu jeszcze malo i
sa jeszcze jakies owoce i liscie na drzewach. Przychodzi styczen i luty, duzo
sniegu i silne mrozy. Obszar na ktorym zyja jelenie jest w stanie wyzywic tylko
okreslona liczbe zwierzat, jednak rzeczywista liczba jest duzo wieksza. Co sie
okazuje. Zwierzeta nie majac dostepu do pozywienia umieraja powoli (tygodniami)
z glodu i wyczerpania. Trupy scielaja sie gesto po polach i lasach. Jedynymi ze
zwierzat ktore nie moga narzekac sa kojoty. Jednak nie tylko jelenie
wirginijskie gina z glodu. Miliony gryzoni i mniejszych zwierzat rowniez padaja,
gdyz jedno z glownych zrodel pozywienia, zboze, znajduje sie w silosach lub tez
przerworzone w formie chleba na polce w sklepie. Na "wiosne" stado zostalo
doszczetnie przetrzebione a osobniki ktore przertwaly sa strasznie oslabione.
Ale to nie koniec, bo musza jeszcze przetrwac marzec, ktory na preriach jest
bardzo niebezpieczny. Dlaczego? Otoz, snieg zaczyna sie topic w dzien i
momentalnie zamarzac w nocy. Dla oslabionego zwierzecia jest to prakrycznie
niewykonalne aby przedrzec sie przez 2-3 cm warstwe lodu ktory sie tworzy na
polach.
Na prawdziwa wiosne, ktora w SK rozpoczyna sie w polowie kwietnia nie mamy do
czyniania ze zdrowym stadem, a z osobnikami strasznie oslabionymi. Plodnosc
lanii z 88 cielat spada do 50 lub mniej. Dlaczego? Przeciez w maju i czerwcu
kiedy jelonki przychodza na ten swiat, pozywienia jest pod dostatkiem. Jednak
nalezy pamietac o tym, ze ciezarne lanie musza przetrwac zime, a gdy pozywienia
jest malo, to plody tez sa slabsze i ich szanse na przetrwanie sa duzo mniejsze.
Tak czy inaczej spory odsetek stada jeleni nie przezyje zimy. Teraz korzystajac
ze zdrowego rozsadku, czy nalezy pozwolic paru mysliwym na zredukowanie
liczebnosci danego gatunku go granic ktore pozwalaja na odrodzenie sie zdrowej
populacji na wiosne czy moze pozwolic, zeby przyroda sama dokonala redukcji? Tak
czy inaczej, nadmiar zostanie zlikwidowany. Z jednej strony mamy kule (+ mieso w
lodowce), z drugiej strony dluga smierc z glodu (+ pusta lodowke i szczesliwe
kojoty).

To tyle na dzisiaj.
pozdrawiam
redneck
ps. dla tych ktorych jeszcze nie przekonalem, proponuje poszukac w internecie
ile pieniedzy ci pogardzani mysliwi przeznaczaja na ochrone przyrody. Z kazdej
sprzedanej licencji spory odsetek jest przeznaczany na parki, zakup nowych
terenow dla zwierzyny lownej czy tez na dokarmianie. nalezy o takze o tym
pamietac, ze tego "dofinansowania" od mysliwych korzystamy wszyscy.




Temat: CZYTAJĄCE NIEMOWLAKI ???
Nikt nie mówi o tym, że ma sie to odbywać kosztem naturalnych potrzeb
(tradycyjnych zabaw, spacerów itp.)...to nie może być zamiast, a tylko
dodatkowo, zwłaszcza, że zabawę trzeba powtarzać kilkakrotnie w ciągu dnia, a
sama "lekcja" z założenia musi być bardzo krótka. A i ta nauka nie ma
absolutnie nic wspólnego z uczeniem literek i alfabetu, ale z może i
bezmyślnym, ale ja tak nisko umiejętności dzieci nie oceniam, zapamiętywaniem
całych wyrazów, oczywiście łącznie z obrazkowym/fotograficznym przedstawieniem
tychże. No i gwoli ścisłości materiały do nauki to właśnie podpisane obrazki -
przedmiotów, zwierząt, kwiatków..no czego bądź, dokładnie tak samo jak w
książeczkach dla dzieci, za to mogą być bardziej różnorodne, w końcu trzeba je
zrobić samodzielnie...same słowa (tzn. czytanie samych słów) są w dużo
późniejszym etapie nauki. I bynajmniej nie polega to na uczeniu alfabetu. Jest
raczej wieloetapową, długotrwałą zabawą edukacyjną. W której oprócz obrazków
jest "opowiadanie" treści obrazków, analogicznie jak robimy to również bez
obrazków a pokazując dziecku w naturze przy okazji spacerków kwiatki, mrówki,
samochody itp. Sugeruję najpierw poczytać sobie o metodzie a potem wypowiadać
się jednoznacznie krytycznie. Tym bardziej, że koniec końców celem samym w
sobie nie jest bynajmniej umiejętność czytania w wieku niemowlęcym, ani
poniemowlęcym również, bo do tej umiejętności dziecko samo dorośnie i tak, choć
dzięki uczeniu może dorosnąć szybciej, może też mieć w przyszłości lepiej
wyćwiczoną pamięć i lepsze rozumienie tekstu, właśnie dlatego że nie uczy się
czytać zaczynając od alfabetu, a raczej na nim kończąc. Co do rozumienia słów,
małe dziecko rozumie znacznie więcej niz się wydaje. Moja córka ma 13 miesięcy -
rozumie bardzo dużo, choć mówi jeszcze niewiele i w większości po swojemu. Ale
od ponad miesiąca (czyli niepełnego roku) potrafi mi zakomunikować chęć wyjścia
na spacer, kąpieli, jedzenia ze wskazaniem co chciałaby zjeść, wie co znaczy
słowo pralka, gdzie stoi i że brudne rzeczy wyrzuca się do kosza i jeżeli tylko
powiem nieopatrznie żeby nie owijała się tą ścierką kuchenną, bo ona jest
brudna to zanosi ją z całkowicie własnej inicjatywy do prania, wyrzuca do kosza
to co mama zakwilifikuje jako brzydkie i nie do jedzenia, przynosi mi telefon
kiedy dzwoni, przypomina, że przed spacerem trzeba posmarowac buzię jeżeli
akurat zapomnę, podaje jeżeli coś mi upadnie jeżeli sama nie zauwazyła a ją
poproszę, informuje, że zrobiła kupkę i trzeba umyć i przebrać....no jest tego
więcej...mało???
Gwoli ścisłości nie uczę swojego dziecka "czytac", bo nie miałam i nie mam
czasu żeby przygotowac materiały, ale żałuję, bo uważam, ze zabawę i
przyjemność miałaby z tego dużą.
Pozdrawiam
Ula




Temat: Panie Marku Ditel, błagam o komentarz dot. wyborów
Matka Natura wszystkim dawała aż dla ditla brakło?
marek.ditel napisał:

> Oczywiście , że dzielę ludzi na gorszych i lepszych
według Matki Natury , która nie jest lewicowa i
> też nas już podzieliła na wstępie; jednemu dała rozum i wzrost , drugiemu sam
> wzrost, trzeciemu odstające uszy i słabe zdrowie.
> Tak czy siak wyszło na moje. Taki logiczny szach–mat.
A wcześniej marek.ditel napisał:
>Czy PO jest chętna wejść z Armią Wielkiego PiS-u w tajny pakt w walce z
lewakami?
i zwykłe blabla o pisich wojnach, zdradach i oszustwach...

Stary dowcip (wersja skrócona)
Pani pyta w szkole:
-Powiedz Mareczku: co mamy z gęsi?
-Szmaaalec.
-No ładnie i co jeszcze?
-Nooo....szmaaaalec...
- Ale pomyśl Mareczku jak śpisz w łóżeczku to co masz pod główką?
- noo....poduszkę
-A co poduszka ma w środku?
- noo.... pierze...
-To co mamy jeszcze z gęsi?
-No szmaaalec!

Te wszystkie "strategiczne" plany wojen, walk, podchodów i podbojów, obrazki a to krążowników, a to lotniskowców czy wreszcie armii całych to taki ditlowy
szmaaalec. Są egzemplarze, którym się wszystko kojarzy z d... a ditlowi jak widać wszystko kojarzy się z pisimi wojenkami i "zwycięstwami", co zresztą wokół tych samych rejonów sie obraca, a mniej ma sensu. Bo gdyby choć przez chwilę te ditlowe bajdurzenia potraktowac poważnie, to co w nich jest oprócz "kampanii", wojenek, bitew i podchodów? Jest jakiś najdrobniejszy ślad konstruktywnych propozycji? A po tych wszystkich "wygranych kampaniach", gdy już sami pozagryzają się nawzajem to kto i jak zagospodaruje pozostałą po tych wojnach pustynię?
Moja żona po wyrywkowej lekturze tych bredni, jak juz doszła do siebie wyraziła przypuszczenie, że ditlowe teksty mogą być formą odreagowania kompleksów wywołanych brakiem w dzieciństwie (a może i obecnie ;-))) kolejki elektrycznej, ołowianych żołnierzyków i innych zabawek, które mieli koledzy. Taka trauma z dzieciństwa może pozostawiać trwałe i widoczne ślady w psychice ;-)))

No a jeśli wyznaje sie pogląd "Przecież właśnie wiara odróżnia nas od zwierząt" to i nic dziwnego, że od lepszego i gorszego ucznia czy pracownika gładko
przechodzi się do lepszych i gorszych ludzi. To nic nowego, zresztą podobno nawet całkiem niedawno ditlowy dziadziuś pomagał eliminować tych "gorszych" (Untermenschen) co sam ditel bez żenady sugerował.
Ja natomiast widzę wiele istotniejszych różnic między człowiekiem i zwierzęciem i na tyle inaczej pojmuję darwinizm, żeby powstrzymać się od wywodzenia
człowieka od małpy (choć wiem, że porównywanie niektórych ludzkich egzemplarzy ze zwierzętami byłoby ujmą dla tych ostatnich). Może dlatego trudniej niż ditlowi byłoby mi zakwalifikować takiego np. Stephena Hawkinga czy choćby Quasimodo a z drugiej strony Kaligulę czy samego ditla. To są przykłady tych lepszych czy gorszych ludzi?
Dla ditla to pewnie rozstrzygnięcie dziecinnie proste jak i jego cała szach-matna, a raczej szachrajsko-mataczna "logika". No ale przy IQ 158 to zupełnie naturalne, nawet jeśli jego IQ oznacza nie Inertia Quotient (a 158 kg masy, która jest miarą bezwładności jest całkiem prawdopodobnym wynikiem dla tak "wybitnej osobliwości") tylko Ignorance Quotient, dla którego ta wartość wydaje sie wyraźnie niedoszacowana ;-)))




Temat: Liberalni fundamentaliści
>>
Niepokój oświeconego rozumu

Oświecony umysł po prostu wie, jaki jest obiektywnie najlepszy stan rzeczy. Dlatego, gdy Kościół
apeluje o radykalne ograniczenie kary śmierci, to jest "postępowy". Jeśli jednak chce chronić życie
ludzkie już od poczęcia, staje się "wsteczny". Co prawda na chwilę może znów stać się "postępowy",
apelując o zaprzestanie okrucieństwa wobec zwierząt (pomagając np. ochronić nienarodzone słoniątka
czy orlęta), ale w "oświeconym umyśle" pozostaje niepokój. Ten niepokój każe mu wyszukiwać
popierające jego poglądy cytaty ze starożytnych czy średniowiecznych katolickich tekstów (cytowanych
najczęściej z drugiej ręki i wybiórczo) albo pomaga w odnalezieniu jednego czy dwóch współczesnych
teologów głoszących podobne doń tezy. Takie cytaty nie są jednak próbą budowy pomostów. Są raczej
efektem niepokoju, gdyż powyrywane i powykręcane pojedyncze zdania nie są argumentem dla ludzi
wierzących, a - ze swej natury - nie są też żadnym argumentem dla "oświeconych umysłów".>>

No tutaj Zięba jakby zapamiętal się w bredzeniu. Co ma do prawa kobiety o do decydowania o własnym
brzuchu okrucieństwo wobec zwierząt, bądź ochrona ginących gatunków(?) A może to tylko zwykła
klesza perfidia sugerująca, że kk mógłby równie dobrze nie wypowiadać się na wyżej wymienionych
płaszczyznach? No więc niech spróbuje nie włączyć się w ruch przeciwko okrucieństwu bądź na rzecz
ginących gatunków. Czyżby sugerował Zięba, że może to kk uczynić?

Kościół katolicki zawsze był skrajnie konserwatywny, przez co zawsze wsteczny. Cóż w tym dziwnego,
że wsteczniactwo jest mu wypominane? Czyż nie taka jest jego natura - by trwac w tradycji jak tylko
można najdłużej?
"Oświecony liberał" nie buduje sobie stanowiska na sprawę w oparciu o pogląd kk - ma on swoje
własne zdanie. Jeśli zbiega się ono z podobnym podejściem kk to jest to powód zadowolenia
(wspomniane zwierzęta). Jeśli natomiast kk nie jest z nami i kontynuuje wsteczniacki marsz to raczej
trudno nazwać go wtedy postępowym (aborcja czy kondomy). Wydawało mi się, że to oczywiste.
Tymczasem klecha zyczyłby sobie nieograniczonego poparcia i zachwytów na calej linii. Tylko dlatego,
że czasem jest nam po drodze.

>>
Niepokój oświeconych liberałów jest jednak racjonalny i ma swe uzasadnienie w rzeczywistości.
Przynajmniej w kwestii aborcji. Rozwój genetyki, badań prenatalnych oraz medycyny prenatalnej w
znaczący sposób zmienił naszą wiedzę o początkach ludzkiego życia. Zaś uwrażliwienie na niezbywalną
godność człowieka zmienia naszą mentalność, poszerza zakres odpowiedzialności i współczucia.
Znajduje to swój wyraz w sondażach - poparcie dla aborcji i prawa do aborcji powoli, lecz
konsekwentnie maleje. Młode pokolenie jest bardziej przeciwne aborcji niż generacja ich rodziców i
dziadków.>>

Dla mnie nie są te przewartościowania niczym zaskakującym - spodziewałem się tego 10 lat temu.
Indoktrynowane przez kk dzieci już w przedszkolu podsuwane mają pod noski obrazki z ociekającymi
płodami, a w główki wtłaczaną znaną informację: bądź przeciwny aborcji albo pójdziesz do piekła
(twoja siostrzyczka i twoi rodzice też).

Wiedza na temat naszego rozwoju niewielki ma wpływ na postawy "oświeconych liberałów". Oni, w
przeciwieństwie do wymóżdżonych parafian widzą w tym wszystkim także kobietę. A jeśli skrzywdzoną
to tym bardziej uprawnioną do zdecydowania o losach własnej ciąży. Parafianin-psychopata
zaprogramowany jest na dostrzeganie wyłącznie płodu oraz odrzucanie wszelkich racji, które nie są
zbieżne ze stanowiskiem kleru.

Chyba i tym razem łatwiej będzie panu rozpalić stosy, dominikaninie Zięba.




Temat: Izrael zawiesił kontakty z Palestyną
Myslisz ze dla judaizmu sie liczy katolik , lub..
...ktokolwiek oprocz zydow?
ZYDZI - TALMUD - GOJE

Organiczna niechec Zydów do swiata niezydowskiego, a glównie chrzescijanskiego
wynika przede wszystkim z tradycyjnych praw judaizmu. Jest ona nawet
wczesniejsza od aktywnego antyjudaizmu chrzescijan , bo wlasnie ten termin
obrazuje przez wiele wieków stosunek chrzescijan do Zydów.

Mial on charakter ideologiczno - swiatopogladowy, nie stronil od dysputy ze
strona przeciwna, mógl takze stac u podstaw postaw pogromowych. Chociaz te
ostatnie nierzadko mialy podloze klasowe, uwazajac za ciemiezyciela nie tylko
pana feudalnego, ale i jego pomocnika (który mial nieszczescie byc na miejscu w
zasiegu dziejowej zawieruchy)- Zyda.

Nalezy tu przy okazji rozwiac jeden mit: w historii feudalnej Europy to nie
Zydzi byli najbardziej przesladowana , wyzyskiwana i postponowana grupa ludzka.
Prawdziwym chlopcem do bicia ” byl chlop panszczyzniany - na terenach srodkowo -
wschodniej czesci kontynentu az do I polowy ubieglego stulecia. Przedstawiajac
stosunek Zydów do gojów (relacja odwrotna, bardziej znana, chociaz nierzadko
zaklamana, nie jest przedmiotem naszych rozwazan), nalezaloby kilka slów
poswiecic Talmudowi, czyli jednemu z kamieni wegielnych judaizmu. Jesli
przyjmiemy, ze Zydzi sa naszymi starszymi starotestamentowymi bracmi (co
obecnie wiele kregów koscielnych uznaje bez zastrzezen), to Talmud skutecznie
rozrywa wszelkie braterskie wiezi.

Talmud tworza Miszna i Gemara. Jest to, najogólniej mówiac, zbiór tradycyjnych
praw judaizmu, zawierajacych komentarze rabinów. W Talmudzie nazywaja owi
rabini chrzescijan balwochwalcami, mezobójcami, rozpustnikami nieczystymi,
gnojem, zwierzetami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierzat, synami diabla
itd. Ksiezy nazywaja ” kamarim”, tj. wrózbiarzami, kosciól zwa ” bejs tifla”,
czyli dom glupstw, paskudztwa. Obrazki, medaliki, rózance zowia ” elylym ”
(balwany), niedziele i swieta to ” jom jd” (dni zatracenia).

Ucza tez, ze Zydowi wolno oszukiwac, okrasc chrzescijanina, bo ”wszystkie
majetnosci gojów sa jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem.
Tak wiec ksiege zawierajaca 12 grubych tomów i dyszaca nienawiscia do
chrzescijan Zydzi uwazaja za wazniejsza od Pisma swietego i stanowi ona dla
nich do dnia dzisiejszego przypomnienie wlasciwego postepowania w stosunku do
gojów.

Bez Talmudu, tego krancowego przykladu nietolerancji i swoistego ekskluzywizmu
(ma on i swoje odbicie w sprawach czysto swieckich, nawet w srodowiskach
dalekich od ortodoksji) Zyd przestaje byc Zydem.

Byc moze obiektem najzacieklejszych ataków w Talmudzie i literaturze
posttalmudycznej jest osoba falszywego Mesjasza”- Jezusa. Zgodnie z tym, co
podaje Talmud Jezus zostal stracony za balwochwalstwo, za namawianie Zydów do
balwochwalstwa i lekcewazenie wladz rabinicznych z wyroku sadu rabinackiego.

Absolutnie nie jestem sklonny przypisywac wszystkim Zydom winy za smierc
Chrystusa, alisci klasyczne zródla zydowskie wspominajac jego stracenie, z
satysfakcja biorac na siebie odpowiedzialnosc za te smierc, a nie wspominaja
nawet o Rzymianach.

Samo imie Jezus (Jeszu) jest dla Zydów symbolem tego co ohydne, wstretne.

Hebrajska forma imienia Jezus interpretowana byla jako akronim przeklenstwa”
niech imie jego i pamiec o nim zostana wymazane”. Mysle, ze dialog
chrzescijansko- zydowski powinien byc oparty na prawdzie. Kosciól katolicki
zrobil bardzo wiele by te prawde przyblizyc: nazwal Zydów ”starszymi bracmi”
potepil antysemityzm, wzial na siebie wiele win, nawet tych nie popelnionych.

Strona zydowska przyjela postawe agresywna. Zada coraz wiecej, a jednoczesnie
nie chce uznac, ze w dlugiej historii stosunków chrzescijansko - zydowskich
popelnila liczne bledy. Ich naprawa lezy moim zdaniem poza mentalno-
ideologiczno- religijnymi mozliwosciami Zydów, tego zdolnego i ciekawego
narodu, naznaczonego wszelako grzechem pychy i arogancji. Wierzyc jednak
nalezy.

******************************* ******************************* ***

Gość portalu: pi napisał(a):

> dla islamu jestes niewiernym pomiotem, ktory dopoki sie nie nawroci to moze
byc
> co najwyzej celem, dzisiaj zydzi jutro katolicy i tyle - to jest konfrontacja
> roznych swiatow, roznych kultur, porownaj sobie te kultury szczerze i to
zrozum
> iesz. bo przypominam to islamskie panstwa zaatakowaly jako pierwsze izrael
jako
> niewiernych bo bandzior mahomet im taki kierunek wytyczyl
>
> pozdrawiam




Temat: Foczki maja ladne oczki
Przyznam sie, ze troche sie spodziewalem takiego odezwu, bo przeciez chodzi o
zwierzeta.
Kiedy przed jakims czasem limak wstwil watek o tragedii w Tatrach, gdzie
wskutek zbrodniczej lekkomyslnosci skretynialych turystow zginelo dwoch
ratownikow, zabralo glos 6-ciu dyskutantow - w tym jeden bronil kretynow
turystow.

Emocjonalny przebieg dyskusji potwierdza tylko moja teze o tym, ze do ochrony
przerody nie podchodzi sie racjonalnie.
Ciekawy byl argument Odarpiego, ktory zarzucil Eskimosom, ze nie poluja na foki
na wlasne potrzeby, tylko dla pieniedzy.
Kto jak kto, ale wlasnie Odarpi powinien najlepiej wiedziec, ze wygodniej jest
mieszkac w opalanym domu niz w igloo, ze fajnie jest po patrzec na telewizor,
a na polowanie pojechac motorowymi saniami.
Naturalny styl zycia Eskomosow biali zniszczyli juz w ubieglym wieku.
Jest zwykla obluda nawolywac teraz, zeby do tego stylu wrocili.
Madrosc bialego czlowieka uznala zreszta za dzikich i jako tacy maja prawo zyc
tradycyjnie. Takze polowac.
Ale co z tego, kiedy nie sprzedadza swojej zdobyczy.

Obrazki foczych dzieci z okraglymi oczami i lsniacym futerkiem tysiackrotnie
obiegly swiat.
Ktoz sie jeszcze pokaze w foczym futrze. Tylko morderca dzieci.

Tymczasem Eskimosi nigdy nie zabijali mlodych fok. Nie zeby byli tacy etyczni.
Nie.
Po prostu w Arktyce sa tylko foki dorosle. Dorosle droga Miriam
Ale propagandzistom Green Peace to nie przeszkadza.

Foki nigdy nie nalezaly do zwierzat zagrozonych. Bardziej zagrozone sa hieny.
Ale na hieny nie da sie zalapac milionow dolarow od wzruszonych ofiarodawcow.
A Eskimosi? To tylko ludzie, a “przyroda moze sie obejsc bez czlowieka”.
Chyba ze czlowiek jest dzialaczem Green Peace.
Z zimna krwia zorganizowano spektakl medialny, oparty na falszywych
informacjach, polprawdach i masowej histerii, w celu wyciagniecia pieniedzy od
naiwnych.

Spektakl ten juz przyniosl zmiany w srodowisku naturalnym.
Eskimosi pija na bezrobociu.
Stada fok mierzone sa w dziesiatkach kilometrow kwadratowych powierzchni.
Beda tam tak dlugo, jak dlugo starczy ryb. Potem wymra smiercia glodowa.
Jak foki wymra, rozmnoza sie znowu ryby. Normalny cykl w przyrodzie.
Ale na ziemi jest jeszcze jeden kandydat do ryb.
Czlowiek.
Tez musi jesc.
Zasoby ryb w tym rejonie zmniejszaja sie dramatycznie.
Nie dlatego zeby foki tyle zarly. Foki sa znakomitymi nosicielami pasozytow.
Czego rybak nie wylowi, foka nie zezre, to wykoncza pasozyty.
Zostal naruszony uklad jaki sie wytworzyl przez stulecia. Foki, ryby,Eskimosi,
rybacy.
Kiedys ten uklad wroci do rownowagi. Przyroda da sobie rade.
A narazie, na wskutek uwzglednienia jedynie czynnika pieknych foczych oczu,
trzecia poszkodowana grupa - po Eskimosach i rybach - To rybacy.
No i milosnicy oceanicznej zakaski. Ale to zupelnie inna historia.

Na zakonczenie chce specjalnie podziekowac lady_hawk za to iz sie przyznala, ze
lubi nosic futra. Ja tez uwazam, ze skora naturalna ma duza przewage nad
sztucznymi tworzywami. Zreszta jako hawk trudno zeby lady byla jaroszem.

A moze jestescie ciekawi dlaczego setki tysiecy ludzi rocznie ginie w obronie
orla bialoglowego. Pytam, bo nie chce nudzic

borsuk




Temat: Maturalny cyrk !!!!!!!
Dziś opowiem wam o swoich egzaminach na studia. Niby z maturą niewiele
wspólnego, ale ważna jest metoda, bo skuteczna, a na maturze każda metoda dobra.
Z różnych przyczyn zależnych i niezależnych ode mnie, na studia zdawałam kilka
lat po maturze. O tym, że zdaję - zdecydowałam dokładnie 30 maja. Egzaminy były
1 lipca. Ale jeszcze nie bardzo wiedziałam, na jakie studia. Kolega powiedział:
jak lubisz czytać - idź na historię, jak oglądać obrazki - na historię sztuki.
Wolałam obrazki. Bagatela: egzamin z polskiego z elementami historii i historii
sztuki - pisemny; polski, historia, historia sztuki - ustne. I miesiąc na
przygotowanie! I znów mądry kolega powiedział: nie masz szans! Książki czytasz,
do szkoły chodziłaś, lektury mniej więcej znasz - coś wymiślisz. Polski sobie
odpuść. Z historii naucz się porządnie jednej epoki i kombinuj na egzaminie jak
nagiąć temat.
Wybrałam czasy Stanisława Augusta Poniatowskiego, bo najbardziej z kulturą jako
całością związany, obczytałam się, naoglądałam, pojechałam na egzamin.
TEMAT 1. Porównaj architekturę romańską i gotycką. Podaj przykłady.
Ponieważ nie znałam zbyt dobrze architektury francuskiej (!) - temat odpadł.
TEMAT 2. Złoty wiek w kulturze polskiej.
Brzmiało ładnie, ale ponieważ nie spotkałam się w swoich przygotowaniach z tym
określeniem - wolałam nie ryzykować. (NIC NIE PRZESADZAM!)
TEMAT 3. Wybierz dwa różne portrety, porównaj ich style na tle historycznym
malowanych postaci.
To było to! Tylko sugerowało 2 różne epoki! A ja ino Stasia Augusta! To co?
Dwa z tej samej epoki? I odkryć karty na wejście? W życiu!!!
Poszłam po całości. Wybrałam 2 portrety Stanisława Augusta Poniatowskiego
malowane przez Bacciarellego. Portret koronacyjny (wisi w Nieborowie - to dla
was informacja, kochani, może się przydać!) i portret w zbroi (wisi w Muzeum
Sztuki w Łodzi - Muzeum znałam na pamięć). Ten sam autor, ta sama postać! Czy
ktoś wpadnie, ze to nie jest przemyślane? Głęboko? Nie ma takiej możliwości!!!
Poniewaz wiedziałam, ze portret w zbroi jest późniejszy, wymyśliłam: St.Aug. ma
na nim lekko zmarszczone czoło, taką zmarszczkę pionową (dokładnie wiedziałam
jaką - a niech jadą i sprawdzą!). I pooooooooooooszło!
Na kilkunastu stronach wyjaśniłam, skąd ta zmarszczka. Że nazywał się Stanisław
ANTONI (wiecie o tym?) Poniatowski, ze wychowany, że chciał dobrze, że mu nie
szło, że skutki historyczne, że dzięki niemu (tu wtrąciłam początki Łodzi, a
jakże) itd. MAJSTERSZTYK! 5 (6 jeszcze nie dawali).
Następny był ustny polski. 2 tematy do wylosowania. Pryszcz!
Obczytana jestem, nie?
TEMAT 1. Omów twórczość Ignacego Krasickiego.
TEMAT 2. Rozbiór logiczny i gramatyczny zdania (zdania nie pamiętam).
Nie muszę wam mówić, że śmierć była blisko. Powiedziałam co wiedziałam:
"Ignacy Krasicki pisał bajki, w których pod postaciami zwierząt ukazywał
ludzkie przywary. Ale najbardziej utkwił mi w pamięci wpisem do sztambucha
hrabianki Działyńskiej:
Ignacy z imienia, Krasicki z nazwiska
swą Panią najpokorniej pod kolanka ściska.
Ścisnąłby i wyżej, lecz nam zakazano.
Zresztą, jam ksiądz, Pani pobożna
- nie można.
Nie muszę chyba opowiadać, jak komisja wpadła pod stół i że już więcej o
Krasickiego nie pytała. (zapomniałam zaznaczyć, że był to KUL).
Z gramatyką sobie poradziłam gładko, ponieważ z racji dysgrafii wszelkie
formułki miałam opracowane do perfekcji. Nazwałam rzeczowniki i przymiotniki,
przydawki i orzeczenia, ino oczywiście nie pod tymi rozbiorami (do dziś nie
wiem, który jest który). 4. (Łobuzy, taki wierszyk im sprzedałam!)
O ustnym egzaminie z historii - na następnym spotkaniu.
Też baaaaaardzo pouczające!

A smrodek dydaktyczny?
Jak się nie wie, to trzeba myśleć. Albo jedno, albo drugie!
A z myśleniem to u was raczej nieźle, więc jak je skierujecie we właściwym
czasie we właściwym kierunku - będzie dobrze!
Całuski :))

PS. Chcecie jeszcze, czy wystarczy? :)



Temat: CZY MIŁOSZ BYŁ MASONEM?
CZYTAJ TEN POST SZYBKO I SKOPIUJ - ZANIM CENZURA MICHNIKOWSKA GO SKASUJE!
Św.Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i Żydach (2)

Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni
faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli
mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te
połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie rabbi
Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda Hannasi i
tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny, tak że około
r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić osobną księgę tzw.,
Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie nazywają owi rabini
chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami
nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt,
synami diabła, itd. Księży nazywają "kamarim", tj., wróżbiarzami, i "gałachim",
tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią dusz Bogu poświęconych w
klasztorze. Kościół zowią zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs
tifla", tj., dom głupstw, paskudztwa. Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią
"ełyłym", co znaczy "bałwany". Niedziele i święta przezywają w Talmudzie "jom
ejd" tj., dniami zatracenia. Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść
chrześcijanina, bo "wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy
zajmie, ten jest ich panem".

[ ... ] Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj
pojęcia o religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu
Odkupicielowi, zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie
przypuszcza nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna,
gorliwa i wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa wszystkie
"szczęścia" zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat.

[ ... ] Głośne było na cały świat nawrócenie zapalczywego żyda Ratisbonne'a po
otrzymaniu Cudowenego Medalika, a zakon który on potem założył, wielu z jego z
jego współziomków obmył wodą Chrztu świętego.

Nie zapomnę też nigdy prośby nawróconego żyda, głośnego muzyka we Włoszech
północnych, a potem zakonnika, franciszkanina, o. Emilio Norsy. [ ... ] Otóż
ten gorący czciciel Niepokalanej, żyd, kapłan zakonu OO, Franciszkanów prosił
mnie, bym się łączył z jego intencjami przy odprawianiu Mszy św. (czując
chwilowe polepszenie myślał, że zdoła jeszcze 3 dni Mszę św. Odprawiać).
Intencje były następujące: 1) Za Ojca św., 2) o pokój światowy, i 3) o
nawrócenie żydów.

Czyniąc zadość życzeniu śp. o Norsy proszę też i Was Szanowni Czytelnicy o
modlitwę do Niepokalanej "o nawrócenie żydów" tego "najnieszczęśliwszego z
narodów", jak zwykł mawiać o. Norsa, bo zakopanego w rzeczach ziemskich i
przemijających. A więc:

1. Niechaj każdy z członków i każda z członkiń Milicji uważnie, na gorąco co
dzień odmawia nasz akt strzelisty: "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za
nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie
uciekają , a zwłaszcza za masonami" , bo masoni to nic innego jak tylko
zorganizowana klika fanatycznych żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia
Kościoła Katolickiego, któremu nam Bóg Człowiek zapewnił, że bramy piekielne nie
zwyciężą go. Biedni, szaleni uderzają głową o skałę.

2. Gdy ktoś z nas napotka żyda, niechaj westchnie o jego nawrócenie do
Niepokalanej, chociażby tylko myślą, np. "Jezus Maryja", a gdy się zdarzy
napotkać rabina, który ma większą odpowiedzialność, bo za siebie i za tych,
których prowadzi, rachunek przed Bogiem zdać musi, wypada więcej modlitwy
ofiarować, chociażby "Zdrowaś Maryjo".

3. Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnice narodowości, umarł Pan
Jezus i że każdy, a więc i każdy żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak dzieckiem
naszej Matki wspólnej w niebie. Modlitwą (a zwłaszcza odmawianiem różańca św.),
umartwieniem (wzroku, słuchu, smaku, woli), dobrym przykładem, a jeżeli
roztropność na to pozwala, to i zbawiennymi rozmowami, a przede wszystkim
roztropnym szerzeniem Medalika Cudownego, nawet wśród zbłąkanych synów Izraela,
starajmy się doprowadzić ich do poznania prawdy i osiągnięcia prawdziwego pokoju
i szczęścia przez oddanie się bezgranicznie nasze wspólnej Pani i Królowej, a
przez nią Przenajświętszemu, miłością dla każdej duszy pałającemu, Sercu Boga
Zbawcy.

[ ... ] Nasz cel jest jasny: Niepokalana, Królowa nieba, musi być i to jak
najprędzej uznaną za Królową wszystkich ludzi i każdej duszy z osobna w Polsce i
poza jej granicami na obydwu półkulach. Od tego, śmiemy twierdzić, zależy pokój
i szczęście poszczególnych osób, rodzin, narodów, ludzkości.



Temat: Temat NIEBESPIECZNY !
Temat NIEBESPIECZNY !
ZYDZI - TALMUD - GOJE !

Organiczna niechęć Żydów do świata nieżydowskiego, a głównie
chrześcijańskiego
wynika przede wszystkim z tradycyjnych praw judaizmu.

Jest ona nawet wcześniejsza od aktywnego antyjudaizmu chrześcijan , bo
właśnie
ten termin obrazuje przez wiele wieków stosunek chrześcijan do Żydów. Miał on
charakter ideologiczno- światopoglądowy, nie stronił od dysputy ze stroną
przeciwną, mógł także stać u podstaw postaw pogromowych.

Chociaż te ostatnie nierzadko miały podłoże klasowe, uważając za
ciemiężyciela
nie tylko pana feudalnego, ale i jego pomocnika (który miał nieszczęście być
na
miejscu w zasięgu dziejowej zawieruchy)- Żyda.

Należy tu przy okazji rozwiać jeden mit: w historii feudalnej Europy to nie
Żydzi
byli najbardziej prześladowaną , wyzyskiwaną i postponowaną grupą ludzką.
Prawdziwym chłopcem do bicia ” był chłop pańszczyźniany- na terenach środkowo-

wschodniej części kontynentu aż do I połowy ubiegłego stulecia.

Przedstawiając stosunek Żydów do gojów (relacja odwrotna, bardziej znana,
chociaż
nierzadko zakłamana, nie jest przedmiotem naszych rozważań), należałoby kilka
słów poświęcić Talmudowi, czyli jednemu z kamieni węgielnych judaizmu.

Jeśli przyjmiemy, że Żydzi są naszymi starszymi starotestamentowymi braćmi
(co
obecnie wiele kręgów kościelnych uznaje bez zastrzeżeń), to Talmud skutecznie
rozrywa wszelkie braterskie więzi.

Talmud tworzą Miszna i Gemara. Jest to, najogólniej mówiąc, zbiór
tradycyjnych
praw judaizmu, zawierających komentarze rabinów.
W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, mężobójcami,
rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi
od
zwierząt, synami diabła itd. Księży nazywają ” kamarim”, tj. wróżbiarzami,
kościół zwą ” bejs tifla”, czyli dom głupstw, paskudztwa.

Obrazki, medaliki, różańce zowią ” ełyłym ” (bałwany), niedziele i święta
to ”
jom jd” (dni zatracenia). Uczą też, że Żydowi wolno oszukiwać, okraść
chrześcijanina, bo ”wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je
pierwszy
zajmie, ten jest ich panem.

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią do
chrześcijan
Żydzi uważają za ważniejszą od Pisma świętego i stanowi ona dla nich do dnia
dzisiejszego przypomnienie właściwego postępowania w stosunku do gojów.

Bez Talmudu, tego krańcowego przykładu nietolerancji i swoistego
ekskluzywizmu
(ma on i swoje odbicie w sprawach czysto świeckich, nawet w środowiskach
dalekich
od ortodoksji) Żyd przestaje być Żydem.

wg. Str. 7-8 ksiazki pt."Tematy Niebezpieczne" autor. dr. Dariusz Ratajczak
.

www.starwon.com.au/~korey/Ratajczak/DR%20tematy_niebezpieczne.htm




Temat: Antysemickie ataki nie maleja
Tematy NIEBEZPIECZNE dla Zydow
ZYDZI - TALMUD - GOJE

Organiczna niechęć Żydów do świata nieżydowskiego, a głównie chrześcijańskiego
wynika przede wszystkim z tradycyjnych praw judaizmu.

Jest ona nawet wcześniejsza od aktywnego antyjudaizmu chrześcijan , bo właśnie
ten termin obrazuje przez wiele wieków stosunek chrześcijan do Żydów. Miał on
charakter ideologiczno- światopoglądowy, nie stronił od dysputy ze stroną
przeciwną, mógł także stać u podstaw postaw pogromowych.

Chociaż te ostatnie nierzadko miały podłoże klasowe, uważając za ciemiężyciela
nie tylko pana feudalnego, ale i jego pomocnika (który miał nieszczęście być na
miejscu w zasięgu dziejowej zawieruchy)- Żyda.

Należy tu przy okazji rozwiać jeden mit: w historii feudalnej Europy to nie Żydzi
byli najbardziej prześladowaną , wyzyskiwaną i postponowaną grupą ludzką.
Prawdziwym chłopcem do bicia ” był chłop pańszczyźniany- na terenach środkowo-
wschodniej części kontynentu aż do I połowy ubiegłego stulecia.

Przedstawiając stosunek Żydów do gojów (relacja odwrotna, bardziej znana, chociaż
nierzadko zakłamana, nie jest przedmiotem naszych rozważań), należałoby kilka
słów poświęcić Talmudowi, czyli jednemu z kamieni węgielnych judaizmu.

Jeśli przyjmiemy, że Żydzi są naszymi starszymi starotestamentowymi braćmi (co
obecnie wiele kręgów kościelnych uznaje bez zastrzeżeń), to Talmud skutecznie
rozrywa wszelkie braterskie więzi.

Talmud tworzą Miszna i Gemara. Jest to, najogólniej mówiąc, zbiór tradycyjnych
praw judaizmu, zawierających komentarze rabinów.
W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, mężobójcami,
rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od
zwierząt, synami diabła itd. Księży nazywają ” kamarim”, tj. wróżbiarzami,
kościół zwą ” bejs tifla”, czyli dom głupstw, paskudztwa.

Obrazki, medaliki, różańce zowią ” ełyłym ” (bałwany), niedziele i święta to ”
jom jd” (dni zatracenia). Uczą też, że Żydowi wolno oszukiwać, okraść
chrześcijanina, bo ”wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy
zajmie, ten jest ich panem.

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią do chrześcijan
Żydzi uważają za ważniejszą od Pisma świętego i stanowi ona dla nich do dnia
dzisiejszego przypomnienie właściwego postępowania w stosunku do gojów.

Bez Talmudu, tego krańcowego przykładu nietolerancji i swoistego ekskluzywizmu
(ma on i swoje odbicie w sprawach czysto świeckich, nawet w środowiskach dalekich
od ortodoksji) Żyd przestaje być Żydem.

wg. Str. 7-8 ksiazki pt."Tematy Niebezpieczne" autor. dr. Dariusz Ratajczak

www.starwon.com.au/~korey/Ratajczak/DR%20tematy_niebezpieczne.htm

Gość portalu: wojtek napisał(a):

> BBC wlasnie podalo , ze 30 organizacji humanitarnych operujacych w Gazie i West
> Bank
> oskarzylo Izrael o sabotazowanie ich akcji -
> Wsrod nich sa : Lekarze bez Granic ( organizacja wyrozniona nagroda Nobla 2 lat
> a temu)
> Brytyjski Oxfam , Care International .
>
> Niestety ale widze , ze biedny Izrael znalazl sie w samym srodku konspiracji mi
> edzynarodowej
> -
> <a href="news.bbc.co.uk/hi/english/world/middle_east/newsid_2093000/2093
> 120.stm"target="_blank">news.bbc.co.uk/hi/english/world/middle_east/newsid_2093
> 000/2093120.stm</a>




Temat: Szwederowo - część druga
Witajcie.

Do Oli,

Olu, jestem Tobie winien wyjaśnienie i przeprosiny. Wyjasnienie - akcelerator to
przyspieszacz, a decelerator, to spowalniacz. Zwykle używa się tego okreslenia
obco brzmiącego, choć - jak widzisz - polskie tez istnieje. Oczywiście - mogłem
uzyć okreslenia polskiego, ale zawazył językk niedoszłego fizyka teoretycznego.
Bardzo przepraszam.

Behawioryzm - (z angileskiego to behave - zachowywać się). To kierunek w
psychologii, który zajmuje się badaniem postrzegalnych zachowań ludzi lub
zwierząt. Behawioryści zwykle skupiają swą działalnośc naukową na postrzegalnym
zachowaniu i odrywają to zachowanie od od umysłowej działalności ludzi lub
zwierząt. Tu akurat polski temin "zachowalnictwo" lub "zachowywalność" brzmi
dziwnie i nie oddaje tego, o co chodzi. Postaram się znaleźć coś polskiego i
bardziej odpowiedniego, ale nie wiem, czy mi się uda. Tak, czy inaczej
przepraszam Cię raz jeszcze.

Wracam do Twojej uwagi o Kozim Rynku. Nie wiem jakie sa Twoje koneksje (czyta:
związki) z Okolem, ale ja tam przemieszkałem cała moją wczesną i bujną młodość.
Róg Jackowskiego i Śląskiej. Kaka mieszkał na Jackowskiego, ale bliżej
Grunwaldzkiej. Otrzymał ode mnie kiedyś starą (pewnie przelom wieku XIX i
XX)widokówkę tego narożnego domu, w którym mieszkałem. Dom stoi do dziś. Jak
poprosisz Kakę, to Tobie tę pocztówkę wyśle. Tak, czy inaczej jak pisaliście o
Kozim Rnku. Sam chciałem napisać, że były przynajmniej dwa: na Szwederowie (nie
wiem gdzie) i na Okolu (przy Śląskiej w okolicach Granicznej). Ten drugi znałem
tak, jak jego opisujesz. Konne wozy, kaczki, kury, zapach wszystkich warzyw i
wszystkich ziól, Jajka i inne dziwne rzeczy. Przede wszystkim zapach koni
pociągowych. Chodziłem tam z moją Babcią w późnych latach pięćdziesiątych, a w
wczesnych sześćdziesiątych z moim Ojcem po choinki na Święta. Pamiętasz skarpę,
która przy tym Rynku schodziła do Brdy? Tam jeździłem na sankach w zimie i
musieliśmy bardzo uważać, żeby nie wylądować w rzece. Vis-a-vis Koziego Rynku
był przy Śląskiej dawno temu taki kiosk z piwem, gdzie sprzedawano je w
butelkach z ceramicznymi kapslami i takim drucianym zamknięciem. Potem był tam
sklep papierniczy.

Jesli moimi "wyczynami" językowymi jakkolwiek Ciebie dotknąłem lub uraziłem -
przepraszam. Staram się być rzadkim gościem na Waszym forum, bo poza LO nr II
nie mamzwiązków z tą dzielnicą. Jak pisałem - nawet Bydgoszczaninem faktycznie
nie jestem. Raz jeszcze proszę - wybacz.

Kaka: Ola i Janusz mają mój adres, bo pewne skany i obrazki dokumentów oraz
innych pamiątek Im przesyłałem Ich tylko adresy internetowe znając. Oczywiście
znam też adres Grażyny, ale Ona zapowiadała problemy komunikacyjnie (i nie
tylko), zatem Jej tym nie chciałem absorbować (w to angażować - może być????).
Oczywiście - napisz jeśli uznasz, że do takiego dziwoląga, jak ja warto. Będzie
mi miło.

Określenie "moderator" wziąłem z ostatnio modnych debat, gdzie tacy "goście"
wystepują. Też przepraszam. Postaram się już Wam względnie rzadko zaśmiecać
jezyk polski róznymi takimi dziwacznościami.

Pozdrawiam Was wszystkich i raz jeszcze o wybaczenie proszę.

Zbyszek



Temat: Żydzi i talmudyczni goje
Żydzi i talmudyczni goje
ŻYDZI- TALMUD- GOJE

Organiczna niechęć Żydów do świata nieżydowskiego, a głównie
chrześcijańskiego wynika przede wszystkim z tradycyjnych praw judaizmu. Jest
ona nawet wcześniejsza od aktywnego antyjudaizmu chrześcijan , bo właśnie ten
termin obrazuje przez wiele wieków stosunek chrześcijan do Żydów. Miał on
charakter ideologiczno- światopoglądowy, nie stronił od dysputy ze stroną
przeciwną, mógł także stać u podstaw postaw pogromowych. Chociaż te ostatnie
nierzadko miały podłoże klasowe, uważając za ciemiężyciela nie tylko pana
feudalnego, ale i jego pomocnika (który miał nieszczęście być na miejscu w
zasięgu dziejowej zawieruchy)- Żyda. Należy tu przy okazji rozwiać jeden mit:
w historii feudalnej Europy to nie Żydzi byli najbardziej prześladowaną ,
wyzyskiwaną i postponowaną grupą ludzką. Prawdziwym chłopcem do bicia ” był
chłop pańszczyźniany- na terenach środkowo- wschodniej części kontynentu aż
do I połowy ubiegłego stulecia.

Przedstawiając stosunek Żydów do gojów (relacja odwrotna, bardziej znana,
chociaż nierzadko zakłamana, nie jest przedmiotem naszych rozważań),
należałoby kilka słów poświęcić Talmudowi, czyli jednemu z kamieni węgielnych
judaizmu.

Jeśli przyjmiemy, że Żydzi są naszymi starszymi starotestamentowymi braćmi
(co obecnie wiele kręgów kościelnych uznaje bez zastrzeżeń), to Talmud
skutecznie rozrywa wszelkie braterskie więzi.

Talmud tworzą Miszna i Gemara. Jest to, najogólniej mówiąc, zbiór
tradycyjnych praw judaizmu, zawierających komentarze rabinów. W Talmudzie
nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, mężobójcami, rozpustnikami
nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt,
synami diabła itd. Księży nazywają ” kamarim”, tj. wróżbiarzami, kościół
zwą ” bejs tifla”, czyli dom głupstw, paskudztwa. Obrazki, medaliki, różańce
zowią ” ełyłym ” (bałwany), niedziele i święta to ” jom jd” (dni zatracenia).
Uczą też, że Żydowi wolno oszukiwać, okraść chrześcijanina, bo ”wszystkie
majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem.

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią do
chrześcijan Żydzi uważają za ważniejszą od Pisma świętego i stanowi ona dla
nich do dnia dzisiejszego przypomnienie właściwego postępowania w stosunku do
gojów. Bez Talmudu, tego krańcowego przykładu nietolerancji i swoistego
ekskluzywizmu (ma on i swoje odbicie w sprawach czysto świeckich, nawet w
środowiskach dalekich od ortodoksji) Żyd przestaje być Żydem.

Być może obiektem najzacieklejszych ataków w Talmudzie i literaturze
posttalmudycznej jest osoba fałszywego Mesjasza”- Jezusa. Zgodnie z tym, co
podaje Talmud Jezus został stracony za bałwochwalstwo, za namawianie Żydów do
bałwochwalstwa i lekceważenie władz rabinicznych z wyroku sądu rabinackiego.
Absolutnie nie jestem skłonny przypisywać wszystkim Żydom winy za śmierć
Chrystusa, aliści klasyczne źródła żydowskie wspominając jego stracenie, z
satysfakcją biorąc na siebie odpowiedzialność za tę śmierć, a nie wspominają
nawet o Rzymianach.

Samo imię Jezus (Jeszu) jest dla Żydów symbolem tego co ohydne, wstrętne.
Hebrajska forma imienia Jezus interpretowana była jako akronim przekleństwa”
niech imię jego i pamięć o nim zostaną wymazane”.

Myślę, że dialog chrześcijańsko- żydowski powinien być oparty na prawdzie.
Kościół katolicki zrobił bardzo wiele by tę prawdę przybliżyć: nazwał
Żydów ”starszymi braćmi” potępił antysemityzm, wziął na siebie wiele win,
nawet tych nie popełnionych. Strona żydowska przyjęła postawę agresywną. Żąda
coraz więcej, a jednocześnie nie chce uznać, że w długiej historii stosunków
chrześcijańsko- żydowskich popełniła liczne błędy.

Ich naprawa leży moim zdaniem poza mentalno- ideologiczno- religijnymi
możliwościami Żydów, tego zdolnego i ciekawego narodu, naznaczonego wszelako
grzechem pychy i arogancji. Wierzyć jednak należy.




Temat: Wymiar a pomiar
robakks napisał:

> Nie sądzę, aby niemowlę werbalizowało swoje postrzeżenia
> (niemowlę =~ niemowa) :)

Wśród dorosłych również trafiają się niemowy, jak zapewne słusznie Pan zauważa
charakteryzując niemowlę jako "w przybliżeniu niemowę" (na co wskazuje znak ~ w
Pańskiej wypowiedzi).
Oczywiście potrafią oni liczyć i doskonale "werbalizować" w myślach.
Uważam, że podobnie niemowlę na długo przedtem zanim zacznie mówić jest w
stanie tworzyć myślowo całe łańcuchy konstrukcji językowych - werbalizuje w
myślach.
Świadczy o tym moim zdaniem m.in. to, że niemowlęta doskonale rozumieją co się
do nich mówi w prostym języku. Powie Pan być może, że podobnie reagują
zwierzęta.
Ale to oznacza, że również i one są w stanie przyswoić sobie pewien obszar
naszego języka zapewniający elementarną komunikację międzygatunkową. Ba, nawet
człowiek jest do tego zdolny - potrafi po jakimś czasie w miarę sensownie
odczytywać sygnały nadawane przez swego psa (oznacza to, że przyswoił sobie
język jego ciała; nie zawsze jest mu przy tym w stanie odpowiedzieć tym samym
np. z braku ogona :-)

> Zdziwienie które okazuje jest podobne do zdziwienia wytresowanego szczura,
> który zawsze po naciśnięciu dźwigni uruchamiał kranik z wodą ale dziwi się
> gdy woda się skończy i naciskając nie uzyskuje płynu.

Szczury są niezwykle inteligentne; nie odrzucałbym zatem opisywanego faktu
jedynie na podstawie posiłkowania się odwrotnym stereotypem, jaki dominuje w
naszym kraju odnośnie świata zwierząt. To nie jest dla mnie wystarczający
argument. To raczej oznacza, że szczury też potrafią liczyć, a przynajmniej
znają się nienajgorzej na logice zbiorów.

> W opisanym doświadczeniu niemowlęta wytresowano na jeden typ "filmu który
> oglądają" - zmiana fabuły wywołuje zdziwienie i zainteresowanie.

Ba, gdyby chodziło tylko o prostą reakcję "zdziwienia i zainteresowania", ale
tu użyto znacznie bardziej subtelnych metod:

| "Okazało się, że owe fale
| miały bardzo podobny przebieg do tych, jakie wytwarzają mózgi dorosłych
| osób oglądających "prawidłowe" i "nieprawidłowe" matematyczne obrazki."

Oznacza to, że z dużą dozą pewności możemy wnioskować o tym, iż niemowlęta
wykorzystały zdolność do szacowania liczebności zbioru ("dwie to nie to samo co
jedna") - gdyż ta różnica była tu wyłączną "nieprawidłowością";
dodam, że do tej pory sądzono, że dziecko w tym wieku dysponuje wyłącznie
pamięcią krótkotrwałą, na zasadzie "co z oczu to z serca" (z pamięci), a co
więcej, że przedmioty wypadające poza jego pole widzenia wypadają niejako z
rzeczywistości; okazuje się, że to bzdura i niemowlę w tym wieku już doskonale
wie, z czym to co rzeczywiste się je ;)





Strona 2 z 3 • Wyszukano 136 wypowiedzi • 1, 2, 3
 
 
Podobne strony
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates